sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 1 Wszystko z czasem musi się skończyć

To wszystko stało się tak nagle... Potrzeba było tylko jednej, krótkiej chwili abym wszystko straciła. Ile zajmie mi ponowne nawiązanie więzi? Kiedy i czy w ogóle znajdę nowy dom? Czy  będę w stanie kiedykolwiek znaleźć w sobie siłę na zaczęcie wszystkiego od początku? Jeszcze nie znałam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Nie wiedziałam także,czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedzi. Ten jeden dzień zmienił wszystko. 

Rano tak jak zawsze pobiegłam do akademii. Miałam osiem lat i zbliżał się egzamin na genina. Chciałam wypaść na nim jak najlepiej dlatego sumiennie uczęszczałam na lekcje  w akademii. Nie zawsze tak było. Kiedyś właściwie to nie tak dawno wolałam towarzystwo chłopców niż dziewczyn. To niezbyt się zmieniło.Jednak wtedy robiłam z nimi różne głupoty a teraz jestem bardziej powściągliwa. Oczywiście teraz też mi się to czasem zdarza. Moim marzeniem było zostać wspaniałą kunoichi a właściwie to przywódcą Wioski Wiru. Aby osiągnąć mój cel musiałam być najlepszym ninja w całej akademii. Nie. W całej wiosce. No więc tak jak zawsze biegłam w kierunku akademii. Aby dojść szybciej wykorzystałam mój skrót był to jak się później okazało trafny wybór bo spotkałam mojego przyjaciela.
-Ej, Kushina gdzie tak pędzisz?
-Do akademii. Nie mów Itakatsu,że znowu nie przyjdziesz na lekcje.
-Bycie wspaniałym ninja to nie tylko nauka. Zobaczysz kiedy zostanę przywódcą Wiru.
-Hahahaha dobre sobie!
-Wiem , wiem.  Najpierw będę musiał pokonać ciebie. Pamiętam.
-A spróbowałbyś zapomnieć.- Uśmiechnęłam się promiennie.             
-Jeżeli naprawdę chcesz ze mną rywalizować Kushina to rzeczywiście lepiej idź już do tej akademii.
-Bo tak zrobię- mówiąc to pokazałam Itakatsu język- ale nie dlatego,że jesteś wymagającym rywalem dattebane - przyjaciel odpowiedział mi tym samym. Pobiegłam szybko w kierunku akademii jednak nagle się zatrzymałam. Zobaczyłam coś dziwnego. Mianowicie był to ninja jednak nie z naszej wioski. Na ochraniaczu miał znak Iwagakure. Intuicja kazała mi mi za nim pójść. Zaufałam jej. Ninja z Iwy zmierzał w kierunku opuszczonego domu. Znałam tą okolice jak własną kieszeń a nawet lepiej. Zawsze lubiłam przychodzić tu z kolegami. To była taka jakby nasza baza.Cicho szłam za ninja. Nie zorientował się że go śledzę. Musiał być słaby. Wszedł do domu. Podłoga skrzypiała więc mogłam stwierdzić gdzie mniej więcej idzie. Zajrzałam przez okno. Stał tyłem więc mnie nie widział. Wyciągnał jakiś zwój i wykonał technikę przywołania. Nagle dookoła niego pojawiło się kilku innych ninja z Iwy. Każdy z nich miał na plecach podobny zwój.
-Haha to był genialny pomysł żeby zaatakować wioskę od środka. Już się nie wywiną. Nie mają szans-.Ninja zaczęli się śmiać. Co miało znaczyć to że zaatakuja naszą wioske o środka? Chcieli nas naprawdę zaatakować. Muszę wszystkich ostrzec. Chciałam szybko opuścić okolice domu i w tej chwili usłyszałam coś co mnie zaciekawiło.
-Pamiętajcie co jest głownym celem naszej misji. Nie musimy zaczynac walki bez powodu. Naszym zadaniem jest zlikwidowanie całego klanu Uzumaki.      
-Tak wiem. Ich techniki pieczętujące są zbyt potężne. Ale jeżeli rzeczywiście są takie silne to czemu im ich nie zabierzemy?          
-Dobre pytanie jednak mamy rozkazy których nie możemy zignorować. Mamy ich zabić. To wszystko,ale nie mów mi Yokaku, że ci się to nie podoba. Jesteś znany w całej wiosce jako psychopata, który kocha zabijać. Czekaj jak to było...Rżnący Yokaku. Tak chyba tak. Słyszałem też określenie Yokau Łowca Śmiercie,ale ono do ciebie nie pasuje.       
Chcą zabić mój klan? Czy ja dobrze słyszę? Nie mogłam w to uwierzyć. To przecież niemożliwe. Musiał szybko powiedzieć o tym naszemu przywódcy albo członkom mojego klanu żeby się ukryli. Zastanawiałam się co mam zrobić jednak zastanawiałam się za długo.     
-Ej patrzcie! Tam za oknem ktoś jest!
Zamarłam. Powinnam uciec tak szybko jak to możliwe jednak nie mogłam. Nie byłam w stanie się ruszyć.
-To tylko jakiś dzieciak hahahah. Ale i tak    lepiej będzie jak się nim zajmę. Nie wiadomo ile słyszał.
W moim kierunku zaczął iść jakiś mężczyzna. Wyskoczył przez okno. Był coraz bliżej a ja w dalszym ciągu nie mogłam się ruszyć
-Spokojnie postaram się zabić cie bezboleśnie chociaż niczego nie obiecuję. Yhahahahha- Meżczynza zaczął się przerażająco śmiać. Jak jakiś psychopata
-N-nie zbliżaj się! S-słyszysz
-Yahahahhaha
Poddałam się. Czekałam na to co ma nastąpić jednak w tej chwili ktos chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą.
-Itakatsu? Co ty tutaj robisz? 
 -Mógłym zadać ci to samo pytanie. Zobaczyłem,że zawróciłaś i mnie to zaciekawiło. Poszedłem za tobą. A teraz musimy uciekać słyszysz?!                                                                                               
-Hai!- Itakatsu już nie ciągnął mnie za sobą. Teraz biegliśmy ramię w ramię.Obcy ninja zaczęli nas gonić. Musieliśmy szybko znaleźć kogoś dorosłego. Nagle usłyszałam coś co mnie zdziwiło. Alarm, Ktoś wszczał alarm. Jak to możliwe?                                                                                                   
-Alarm słyszysz?                                                                                                                                         -Tak. Kiedy zobaczyłem ninja ze Skały szybko pobiegłem komuś powiedzieć o intruzach. 
-Mam rozumieć,że zostawiłeś mnie na pastwę losu?                                                                                               
-Na pastwę losu? Co ty gadasz? Wróciłem po ciebie i naraziłem swoje życie żeby cię uratować bo ty stałas jak słup!
-No,ale mnie zostawiłeś dattebane!
-Bo wiedziałem ,że sobie poradzisz !
-Wszystko w porządku dzieciaki?-Powiedział do nas jakiś dorosły ninja w okularach. Itakatsu i ja skinęliśmy
 głowami.
-To dobrze. Musicie się ukryć. Wykryliśmy około pięćdziesięciu ninja Skały.
-Aż tylu?-Itakatsu nawet nie próbował ukrywać zdziwienia
-Nie mamy pojęcia jak mogli przeniknąc do wioski niezauważeni.
-Oni mieli takie zwoje i dzięki nim mogli przyzwać resztę.
-Rozumiem. Dobrze. Idźcie się ukryjcie. Najlepiej idźcie do akademii.
-Dobrze.
Pobiegliśmy szybko w tym kierunku jednak ja coś sobie przypomniałam. Oni chcą zniszczyć mój klan. Nie mogę tego tak zostawić.
-Ty idź do akademii, ja muszę coś załatwić.
-Jesteś pewna?
-Tak.- Pobiegłam szybko w kierunku dzielnicy przeznaczonej dla mojego klanu. Widać było,że wszyscy są zdezorientowani.
-Kushina! Tu jesteś! Tak się bałam!
-Mama!- Przytuliłam się do niej.- Mamo zaatakowali nas! Musimy się schować ale to nie wszystko! Chcą zniszczyć nasz klan! Słyszałam ich rozmowę! Musimy coś zrobić!
-Kushina, musimy szybko iść do twojego ojca. On jest przywódcą wioski więc napewno będzie wiedział co zrobić.
-Tak. Ale musimy ostrzec innych!
-Dobrze Kushina ja się tym zajmę a ty biegnij szybko do ojca!
-Hai!
*******
-Kushina, dziecko co ty tu robisz?
-Tato im chodzi o nas!
-O nas?
-Tak słyszałam jak rozmawiają,że chcą zniszczyć nasz klan.
-Dobrze, Kushina...Cholera! Wszystko musiało się tak skomplikować.
-Nie rozumiem.
- Bo widzisz Kushina...Miałaś z mamą przenieść się do Wioski Liścia.
-Co?
-To długa historia. Miałem ci to powiedzieć inaczej ale to wszystko się skomplikowało a jeszcze ten atak
-No dobrze, jeżeli przeprowadzę się tam z wami.
-Nie. Tylko z mamą.Ja musze tu zostać. Jestem przywódcą wioski. Nie mogę jej opóścić. Nie ma teraz czasu na wyjaśnienia,ale muszę cię przeprosić.
-Za co?
-Wiesz,że nasz kraj utrzymuje bardzo dobre kontakty z Wioską Liścia głównie za sprawą naszego klanu. Mito Uzumaki poślubiła Hashimare Senju pierwszego Hokage. Jesteśmy z tą wioską bardzo blisko. Wiesz kim była Mito prawda Kushina?
-Tak. Ona...Chodzi ci o to, że była...
-Tak. Była pierwszym jinchuriki dziewięcioogoniastego. Kiedy Hashimara i Madara Uchiha toczyli wojnę w nazwanej później Dolinie Końca Madara przyzwał lisiego demona. Mito wiedziała,że Hashimara nie ma szans z demonem więc wkroczyła na pole bitwy i zapieczętowała demona w sobie.
-Ale tato czemu mi to mówisz?
-Widzisz...Nie każdy może stać się naczyniem lisiego demona. Ma on bardzo mroczną chakrę a jedynie nasz chakra może stłumić jego. Dlatego właśnie Mito było zdolna tego dokonać. Oprócz tego nasz klan zna szereg doskonałych technik pieczętujących co również się do tego przyczyniło.
-Jesteś mistrzem owijania w bawełnę dattebane! Powiesz mi wreszcie o co chodzi?
-Mito nie jest już najmłodsza. Dlatego potrzebne jest nowe naczynie na demona. Potrzeba kogoś z niezwykle silną chakrą.
-I...
-To ty zostałaś wybrana Kushina.
Po tych słowach świat się dla mnie zatrzymał. Moja wioska została zaatakowana, a ja...miałam stać się nowym jinchuriki. Czy to się naprawdę dzieje?
-W tej sytuacji najlepiej będzie jeśli w tej chwili opuścisz wioskę.
-A co z mamą?
-Tak. Najlepiej będzie jeżeli opuścisz ją w tej chwili. Tu już nie jest bezpiecznie.
-Tato słyszysz mnie dattebane?
-Wejść!
W tej chwili do gabinetu mojego ojca weszło dwoje ninja.Rozpoznałam że byli z wioski Liścia. -Zabierzcie ją.-Cofnęłam się do tyłu. Nie wiedziałam do końca co się dzieje . Wyczułam jednak czyjąś obecną za swoimi plecami i w tej samej chwili poczułam cios w ramię niedaleko karku.
******
Witam. To pierwszy rozdział opowiadania historii Kushiny i Minato. Mam nadzieję,że się spodoba i że będzie wieeele komentarzy :)